Dedykowane oprogramowanie

Narzędzie, którego nie ma na rynku — bo zbudowane pod Wasz proces

Aplikacje webowe, narzędzia wewnętrzne, boty i integracje niestandardowe. Łączymy systemy, które oficjalnie się nie integrują, i zdejmujemy z ludzi pracę, którą da się zaprogramować. Kod, dokumentacja i dostępy zostają u Ciebie.

Od skryptu na kilka dni po sklep pisany od zera

Integracje także tam, gdzie nie ma oficjalnego API

Kod i dokumentacja Twoje — bez vendor lock-in

Poznajesz to?

Najdroższe procesy to te, których nikt nie policzył

01

Robicie coś ręcznie od lat, bo po prostu nie ma narzędzia, które robiłoby to za Was.

02

Dwa systemy, z których korzystacie, oficjalnie się nie integrują — więc integracją jest człowiek.

03

Ktoś codziennie przepisuje te same dane z jednego panelu do drugiego, bo „szybciej niż szukać rozwiązania”.

04

Excel dawno przestał być arkuszem, a stał się systemem — z formułami, których nikt już nie rozumie.

05

Gotowe oprogramowanie kupione rok temu nie pasuje do procesu, więc zespół wymyślił obejścia wokół niego.

06

Raport, który szef dostaje w poniedziałek, powstaje w piątek i zajmuje komuś pół dnia.

07

Błędy wychodzą po fakcie — na fakturze od kuriera albo przy zamknięciu miesiąca, gdy nic już nie da się cofnąć.

08

Licencja za narzędzie rośnie razem z liczbą zamówień, a Wy używacie z niego trzech funkcji.

Każda z tych rzeczy osobno wygląda na drobiazg, który „zawsze tak działał”. Razem potrafią zajmować etat i generować koszty widoczne dopiero na końcu miesiąca. Od policzenia tego zaczynamy każdą rozmowę — bo jeśli liczby nie wychodzą, nie ma po co pisać kodu.

Zakres prac

Co konkretnie możemy zbudować

Nie sprzedajemy jednego produktu w pięciu wariantach. Poniżej jest lista rzeczy, które faktycznie robiliśmy dla firm e-commerce — od jednego skryptu na kilka godzin pracy po sklep pisany od zera. Jeśli Twój przypadek jest podobny, prawdopodobnie wiemy, jak do niego podejść.

Narzędzia wewnętrzne

To, z czego korzysta Twój zespół codziennie — zamiast zeszytu, arkusza i pamięci jednej osoby.

  • Panele operacyjne dla magazynu, obsługi klienta i zakupów — jeden ekran zamiast trzech zakładek i kartki obok klawiatury.
  • Kalkulatory kosztów i marży liczone na Waszych zasadach — łącznie z takimi, które dzielą koszt transportu na centymetr sześcienny produktu, z cłem i odprawami.
  • Systemy rozliczania i premiowania pracy — punkty zależne od złożoności zamówienia, wynik widoczny dla pracownika na bieżąco.
  • Rejestry i ewidencje, które dziś żyją w Excelu — z uprawnieniami, historią zmian i walidacją danych przy wprowadzaniu.

Automatyzacje

Wszystko, co człowiek robi powtarzalnie i według stałej reguły, może robić skrypt.

  • Boty i skrypty do zadań powtarzalnych — import danych, generowanie dokumentów, cykliczne synchronizacje.
  • Raporty, które wysyłają się same — o ustalonej godzinie, do ustalonych osób, bez ręcznego eksportu.
  • Przenoszenie danych między systemami, które dziś ktoś przepisuje z jednego panelu do drugiego.
  • Automatyczne kontrole i alerty — system sam sygnalizuje odchylenie, zanim ktoś je zauważy w zestawieniu na koniec miesiąca.

Integracje niestandardowe

Łączymy systemy, które oficjalnie się nie integrują — bo brak modułu nie znaczy, że się nie da.

  • Integracje przez API — Baselinker, Allegro, marketplace, ERP, WMS, systemy kurierskie.
  • Integracje tam, gdzie nie ma gotowego modułu — webhooki, własny konektor, a w ostateczności scraping.
  • Synchronizacje dwukierunkowe: oferty lecą w jedną stronę, zamówienia wracają w drugą, statusy zgadzają się po obu stronach.
  • Mapowanie i normalizacja danych — kategorie, warianty, jednostki, dopasowania w rodzaju „która część pasuje do którego pojazdu”.

Aplikacje klienckie i sklepy

Kiedy gotowa platforma za bardzo ogranicza albo za dużo kosztuje przy Waszym wolumenie.

  • Sklepy internetowe budowane od zera — pełna kontrola nad wyglądem, szybkością i ścieżką zakupową.
  • Spięcie sklepu z jednym źródłem produktów i stanów, na przykład z Baselinkerem, żeby asortyment nie rozjeżdżał się między kanałami.
  • Obsługa płatności i checkoutu spięta z systemem obsługi zamówień.
  • Aplikacje webowe dla ludzi pracujących poza biurem — działające na telefonie i tablecie, bez instalowania czegokolwiek.

Dane i raportowanie

Żeby decyzje opierały się na liczbach z systemu, a nie na tym, co komu się wydaje.

  • Baza zbierająca informacje z kilku systemów w jedno miejsce, z historią i otwartym formatem danych.
  • Dashboardy sprzedaży, kosztów i wydajności pracy — odświeżane automatycznie, bez ręcznego zbierania danych.
  • Przeliczanie realnej marży na zamówieniu — po prowizjach, kosztach wysyłki i zwrotach.
  • Raporty przygotowane pod konkretne użycie poza systemem, na przykład gotowe zestawienia do reklamacji dopłat u kuriera.

Nie ma Twojego przypadku na liście? To nic nie znaczy — większość projektów zaczynała się od zdania „pewnie się nie da, ale zapytam”. Opisz, co dziś robicie ręcznie, a powiemy wprost, czy da się to zaprogramować i mniej więcej ile to pracy.

Realizacje

Co z tego wychodziło u innych

Cztery projekty, w których punktem wyjścia było zdanie „nie ma narzędzia, które by to robiło”. Poza nimi zbudowaliśmy między innymi kalkulator kosztów importu dzielący koszty transportu na centymetr sześcienny produktu — z cłem i odprawami, precyzja wyceny do 98% — oraz system analityki kurierskiej wykrywający 100% dopłat, gotowy w 4 tygodnie.

Integracje

Integracja Baselinker – Ovoko

Oficjalna integracja była „w budowie” od miesięcy. Ovoko wymaga mapowania pojazdów do każdej części, więc wystawianie szło ręcznie.

Nowy kanał w 3 tygodnie

Dwukierunkowo: oferty lecą na Ovoko, zamówienia wracają do Baselinkera, kategorie i pojazdy mapowane automatycznie.

E-commerce

Autorski sklep internetowy

Gotowe platformy nie dawały wystarczającej kontroli nad UX i wydajnością, a sklep miał korzystać z tego samego źródła produktów co marketplace.

8 tygodni od zera

Sklep zbudowany od zera, z produktami i zamówieniami synchronizowanymi z Baselinkerem i wdrożoną bramką płatności. Pełna kontrola nad UX i wydajnością.

Narzędzia wewnętrzne

System premiowy magazynu

Płaska premia nie motywowała. Magazynierzy unikali trudnych, wielopozycyjnych zamówień, bo płaciły tyle samo co jednopozycyjne.

+25% wydajności pakowania

Punkty naliczane według złożoności zamówienia, dashboard z wynikiem widocznym dla pracownika na bieżąco.

Zobacz wszystkie realizacje

Jak o tym myślimy

Najwięcej zmienia zwykle jeden szczegół procesu

W jednym z wdrożeń klient prosił o „jakiś raport importu”. Prawdziwy problem siedział gdzie indziej: w tym, że koszt transportu nigdy nie trafiał na konkretny produkt.

Zanim: koszt dzielony na oko

Koszt transportu całej dostawy rozkładano na produkty orientacyjnie — bo nikt nie miał narzędzia, żeby zrobić to inaczej.

Sedno: centymetr sześcienny

Okazało się, że wystarczy dzielić koszt według objętości każdego produktu, z cłem i odprawą — reszta to konsekwentne liczenie.

Efekt: koniec niespodzianek marżowych

Precyzja wyceny doszła do 98%. Produkty, które wyglądały na rentowne, okazały się dopłacaniem do interesu.

Dlaczego o tym piszemy

Bo dokładnie tak wygląda nasza praca. Nie zaczynamy od wybierania technologii ani od listy funkcji, tylko od stanięcia obok człowieka, który wykonuje proces, i policzenia, gdzie traci czas albo gdzie proces zmusza go do obejścia.

Dedykowane oprogramowanie ma sens wtedy, kiedy dotyka takich miejsc. Jedno dobrze policzone pole potrafi zwrócić więcej niż moduł, który świetnie wygląda w prezentacji i którego po miesiącu nikt nie otwiera.

Dlatego przed wyceną chcemy zobaczyć, jak pracujecie — a nie tylko przeczytać, co ma być zrobione.

Jak pracujemy

Od rozmowy o procesie do utrzymania gotowego rozwiązania

Dzień 1
01

Rozmowa o procesie

Pytamy, co robicie ręcznie, kto to robi i ile razy dziennie. Bez tego nie da się ocenić, czy projekt w ogóle się opłaca — a to pierwsza rzecz, którą chcemy wiedzieć.

Przed wyceną
02

Analiza wykonalności

Sprawdzamy API, dostęp do danych i ograniczenia systemów, które trzeba spiąć. Odpowiadamy, czy się da, jakim kosztem i gdzie są ryzyka — zanim ktokolwiek podpisuje cokolwiek.

Po analizie
03

Zakres, termin i wycena

Dostajesz spisany zakres: co powstanie, czego nie będzie, ile to potrwa i ile kosztuje. Rzeczy niepewne wyceniamy osobno, zamiast chować je w jednej kwocie.

Projekt
04

Jak to ma działać

Ustalamy ekrany, dane i reguły — łącznie z wyjątkami, które zwykle wychodzą dopiero w praktyce. Na tym etapie zmiany są najtańsze, więc wolimy je wyciągnąć teraz.

W trakcie
05

Budowa etapami

Budujemy kawałkami i pokazujemy działające wersje po drodze. Widzisz postęp na klikalnym systemie, a nie na statusie w mailu.

Przed startem
06

Testy na realnych danych

Testujemy na Waszych danych i z ludźmi, którzy będą z tego korzystać. Szukamy sytuacji nietypowych, bo to one psują wdrożenia w pierwszym tygodniu.

Wdrożenie
07

Uruchomienie i przekazanie

Start produkcyjny, szkolenie zespołu, dokumentacja i przekazanie dostępów. Przez pierwsze dni jesteśmy pod ręką, bo wtedy wychodzi najwięcej drobiazgów.

Po wdrożeniu
08

Utrzymanie i rozwój

Reagujemy na zmiany w API, poprawiamy usterki i dokładamy kolejne funkcje według priorytetów. Albo przekazujemy wszystko i się usuwamy — jak wolisz.

Współpraca

Jak to wygląda na co dzień

Software house’y różnią się nie tyle technologią, co tym, jak się z nimi pracuje. Poniżej cztery rzeczy, o które klienci pytają najczęściej — zanim jeszcze zapytają o cenę.

Kontakt bez pośredników

Piszesz i dzwonisz do osoby, która zna projekt od środka — nie do skrzynki zbiorczej i nie do opiekuna, który musi „dopytać zespół”. Na bieżące pytania odpowiadamy w ciągu dnia roboczego, na awarie reagujemy od razu.

Tempo i etapy

Pracujemy etapami, które da się zobaczyć. Zamiast dwóch miesięcy ciszy i jednego dużego „gotowe” dostajesz kolejne działające kawałki i wiesz, na czym stoimy. Jeśli coś zaczyna się przeciągać, mówimy o tym od razu, a nie na koniec.

Demo zamiast prezentacji

Postępy pokazujemy na działającej wersji, na Waszych danych testowych. Możesz kliknąć, spróbować zepsuć i powiedzieć, że to nie tak — im wcześniej, tym taniej wychodzi poprawka.

Kto jest po naszej stronie

Ci sami ludzie, którzy piszą kod, rozmawiają z Tobą i z Twoim zespołem. Rozmawiamy też bezpośrednio z magazynem i obsługą, bo to oni najlepiej wiedzą, gdzie proces uwiera — i to oni będą z tego korzystać.

Nie pracujemy na umowach na rok i nie wymagamy abonamentu, żeby zacząć. Jeśli po wdrożeniu nie potrzebujesz nas dłużej — przekazujemy kod, dokumentację i dostępy, i na tym kończymy.

Własność

Co dostajesz na własność

Dedykowane oprogramowanie ma jedną podstawową przewagę nad abonamentem: jest Wasze. Traktujemy to dosłownie — po zakończeniu projektu nie potrzebujesz naszej zgody na nic.

Kod źródłowy

Cały kod, który dla Ciebie napiszemy, jest Twój. Trafia do repozytorium, do którego masz dostęp od pierwszego dnia — nie na koniec projektu i nie po opłaceniu ostatniej faktury.

Dokumentacja

Opis działania, konfiguracji i miejsc, w których system łączy się z innymi. Na tyle konkretny, żeby inny programista mógł to przejąć bez rozmowy z nami.

Konta i dostępy

Serwery, bazy danych, domeny i klucze API zakładamy na Wasze dane albo przekazujemy je na koniec wdrożenia. Nic nie zostaje na naszym koncie „dla wygody”.

Brak vendor lock-in

Nie sprzedajemy licencji na własny produkt i nie budujemy zależności, która zmusza Cię do zostania. Jeśli będziesz chciał rozwijać rozwiązanie z kimś innym, ma do tego wszystko, czego potrzebuje.

Zostajemy tak długo, jak jesteśmy potrzebni — do utrzymania, rozwoju albo reakcji na zmiany w API systemów, z którymi się integrujecie. Ale to ma być Wasza decyzja, a nie konsekwencja tego, że nikt inny nie jest w stanie ruszyć tego kodu.

Uczciwie

Kiedy dedykowane, a kiedy lepiej kupić gotowe

Dedykowane oprogramowanie nie jest lepsze z definicji. Bywa droższe, wolniejsze w starcie i wymaga utrzymania, którego przy abonamencie po prostu nie ma. Jeśli w Twoim przypadku gotowe narzędzie załatwia sprawę — powiemy to na pierwszej rozmowie, zanim wystawimy jakąkolwiek wycenę.

Kup gotowe, jeśli…

  • Twój proces niczym istotnym nie różni się od procesu setek innych firm — fakturowanie, wysyłka standardowych paczek, podstawowa obsługa marketplace.
  • Gotowe narzędzie robi to, czego potrzebujesz, a abonament jest niższy niż koszt utrzymania własnego rozwiązania.
  • Obszar jest mocno regulowany i zmienia się razem z przepisami — księgowość, kadry, rozliczenia podatkowe.
  • Potrzebujesz efektu w tydzień, a nie za dwa miesiące.

W takich sytuacjach najczęściej podpowiadamy, co wybrać i pomagamy to porządnie skonfigurować — bo źle wdrożone gotowe narzędzie potrafi kosztować więcej niż jego brak. Przy Baselinkerze zajmujemy się tym w ramach wdrożenia i integracji.

Buduj dedykowane, jeśli…

  • Gotowe narzędzie robi 70% tego, czego potrzebujesz, a brakujące 30% kosztuje zespół godziny dziennie.
  • Twoja przewaga siedzi dokładnie w tym, jak robisz coś inaczej niż reszta rynku — i nie chcesz naginać tego pod cudzy szablon.
  • Dwa systemy, których używasz, oficjalnie się nie integrują, a ręczne przepisywanie danych już boli.
  • Płacisz za licencję rosnącą z liczbą zamówień, użytkowników albo produktów, a skala rośnie szybciej niż budżet.
  • Potrzebujesz czegoś, czego po prostu nie ma na rynku — bo liczysz coś po swojemu albo pracujesz w niszy.
Opisz swój przypadek — powiemy, po której stronie leży

Najczęściej odpowiedź nie jest zero-jedynkowa. Typowy układ wygląda tak: trzon procesu zostaje na gotowym systemie, a my dobudowujemy wokół niego to, czego ten system nie potrafi — integrację, skrypt albo panel dla jednego stanowiska. To zwykle najtańszy wariant z możliwych.

Granice

Czego nie robimy

Lista jest krótsza niż lista rzeczy, które robimy, ale warto ją znać przed rozmową. Każdy z tych punktów wynika z doświadczenia, a nie z wygody.

Nie budujemy od zera systemów księgowych i kadrowych

Wszędzie tam, gdzie o kształcie systemu decydują przepisy, gotowe programy z aktualizacjami są bezpieczniejsze i tańsze. Możemy się z nimi zintegrować — ale nie napiszemy ich zamiennika.

Nie wyceniamy projektu przed analizą wykonalności

Przy nietypowych integracjach dopiero sprawdzenie API i danych pokazuje, czy coś w ogóle da się zrobić. Kwota podana wcześniej byłaby zgadywaniem, a potem rosłaby aneksami.

Nie pracujemy bez kontaktu z ludźmi, którzy wykonują proces

Specyfikacja napisana w biurze rzadko pokrywa się z tym, co dzieje się na magazynie. Potrzebujemy pół godziny z osobą, która robi daną rzecz codziennie — inaczej zbudujemy nie to, co trzeba.

Nie budujemy dedykowanego rozwiązania na siłę

Jeśli gotowe narzędzie robi to samo taniej, mówimy o tym — nawet jeśli oznacza to, że tracimy zlecenie. Wolimy stracić projekt niż zbudować coś, co za rok będzie kosztem bez pokrycia.

Nie zostawiamy projektu bez dokumentacji i przekazania

Nie robimy wdrożeń w stylu „kod wysłany, powodzenia”. Zamknięcie projektu zawsze obejmuje przekazanie dostępów, opisu działania i rozmowę z osobą, która będzie tego używać.

Dla kogo

Kiedy warto pisać własne narzędzie — a kiedy lepiej zacząć inaczej

Dedykowane oprogramowanie ma sens, jeśli…

  • Twój proces działa, ale trzyma się na Excelu, kilku plikach i pamięci dwóch osób.
  • Ktoś w firmie codziennie przepisuje dane z jednego panelu do drugiego.
  • Potrzebujesz połączyć systemy, które oficjalnie się nie integrują.
  • Gotowe narzędzie robi większość roboty, ale brakujące funkcje kosztują zespół realny czas.
  • Liczysz coś po swojemu — koszty, marżę, premie — i żaden standardowy raport tego nie pokazuje.
  • Chcesz mieć rozwiązanie na własność, bez licencji rosnącej razem ze sprzedażą.

Zacznijmy od czegoś innego, jeśli…

To nie znaczy, że nie możemy pomóc. Znaczy tyle, że pierwszy krok wygląda inaczej — i że powiemy o tym wprost, zamiast sprzedawać projekt, który nie rozwiąże problemu.

Wiesz, że coś nie działa, ale nie wiesz, co dokładnie zaprogramować.

Pisanie oprogramowania bez zrozumienia procesu to najdroższy sposób na odkrycie, że problem był gdzie indziej. Zacznij od bezpłatnego audytu — przeglądamy magazyn, sprzedaż i marketing i pokazujemy, co realnie warto naprawić, także wtedy, gdy odpowiedzią nie jest kod.

Bezpłatny audyt

Potrzebujesz czegoś, co Baselinker już potrafi — tylko nikt tego nie skonfigurował.

Zanim cokolwiek napiszemy, sprawdzamy, czy tego samego nie da się zrobić akcjami automatycznymi i ustawieniami. Jeśli tak, to tańsza i szybsza droga — i wtedy rozmawiamy o wdrożeniu, a nie o dedykowanym oprogramowaniu.

Zobacz wdrożenie Baselinkera

Problemem nie jest brak narzędzia, tylko brak sprzedaży.

Najlepszy system nie zwiększy obrotu, jeśli oferty nie mają zasięgu. Wtedy pierwszy ruch jest po stronie kampanii — prowadzimy Allegro Ads rozliczane z rentowności, a do oprogramowania wracamy, kiedy skala zacznie uwierać procesowo.

Zobacz Allegro Ads

Koszt

Co wpływa na wycenę

Ta sama funkcja potrafi kosztować kilkukrotnie różne kwoty i zwykle nie decyduje o tym jej opis, tylko warunki wokół niej. Zanim podamy kwotę, sprawdzamy sześć rzeczy — te same za każdym razem.

01

Liczba i jakość integracji

Dobrze udokumentowane API to godziny pracy. System bez dokumentacji, z limitami zapytań albo bez środowiska testowego potrafi być droższy niż cała reszta projektu razem wzięta.

02

Stan Waszych danych

Jeśli produkty, kategorie i indeksy są uporządkowane, praca idzie szybko. Jeśli te same dane w dwóch systemach nazywają się inaczej, najpierw trzeba je pogodzić — i to często jest największy kawałek.

03

Liczba wyjątków w procesie

Wersja „dla 90% zamówień” jest tania. Koszt rośnie razem z liczbą sytuacji specjalnych: nietypowi klienci, osobne cenniki, ręczne odstępstwa, których nikt nie spisał.

04

Kto będzie z tego korzystał

Skrypt uruchamiany w tle przez jedną osobę wygląda inaczej niż panel dla dziesięciu magazynierów, który musi być odporny na pomyłki i działać na tablecie.

05

Wymagania wokół samego kodu

Uprawnienia użytkowników, historia zmian, kopie zapasowe, środowisko testowe obok produkcyjnego. Przy narzędziu dotykającym pieniędzy to nie jest dodatek, tylko część zakresu.

06

Termin

Normalny harmonogram jest tańszy niż praca „na wczoraj”. Jeśli coś musi ruszyć przed sezonem, mówimy, co da się zrobić w tym czasie, a co zostaje na drugi etap.

Dlatego nie publikujemy cennika ani widełek z sufitu. Po rozmowie i analizie wykonalności dostajesz zakres, termin i konkretną kwotę — a jeśli okaże się, że projekt nie zwróci się w rozsądnym czasie, powiemy o tym zamiast go sprzedawać.

Wycena

Jak wyceniamy

Trzy modele, zależnie od tego, ile wiadomo na starcie. Wspólny mianownik jest taki, że kwotę poznajesz przed rozpoczęciem prac, a rzeczy niepewne są nazwane, a nie schowane w jednej pozycji.

Projekt nietypowy

Nie wiadomo z góry, czy tego da się zrobić — bo system nie ma dokumentacji albo nikt tego wcześniej nie spinał.

Wycena po analizie wykonalności

Najpierw sprawdzamy API, dane i ograniczenia. Dopiero potem podajemy kwotę i termin — albo mówimy, że się nie opłaca.

  • Analiza wykonalności przed jakąkolwiek deklaracją terminu
  • Jasna odpowiedź, gdzie leżą ryzyka i co może je podnieść
  • Wycena z rozbiciem na etapy, nie jedna kwota na wszystko
  • Możliwość zatrzymania projektu po analizie, bez zobowiązań

Jasno opisany zakres

Wiesz, co ma powstać: konkretne narzędzie, integracja albo automatyzacja z określonym efektem.

Stała cena za zakres

Przy zakresie, który da się domknąć, wyceniamy ryczałtem — znasz koszt przed startem prac.

  • Spisany zakres: co powstaje i czego w nim nie ma
  • Termin i etapy z demem po drodze
  • Testy na realnych danych przed uruchomieniem
  • Poprawki błędów po wdrożeniu w ramach ceny

Utrzymanie i rozwój

Rozwiązanie działa i ma się rozwijać razem z firmą — a ktoś ma reagować, gdy coś się zmieni.

Rozwój w pakiecie godzin

Wielkość pakietu dobieramy do skali. Bez umowy na rok i bez opłaty za samą gotowość.

  • Reakcja na zmiany w API systemów zewnętrznych
  • Poprawki i drobne zmiany zgłaszane na bieżąco
  • Kolejne funkcje według Waszych priorytetów
  • Kontakt z osobą, która zna ten kod od środka

Nie pobieramy opłaty za samą gotowość i nie wiążemy nikogo umową na rok. Jeśli po wdrożeniu nie potrzebujesz nas dłużej — przekazujemy kod, dokumentację i dostępy, i na tym kończymy współpracę.

Nie wiesz, czy problem da się rozwiązać kodem?

Zacznij od bezpłatnego audytu. Przejrzymy magazyn, sprzedaż i marketing i pokażemy, gdzie leży największy koszt — także wtedy, gdy odpowiedzią okaże się konfiguracja, a nie nowe narzędzie.

Bezpłatny audyt

Opisz, co dziś robicie ręcznie

Odezwiemy się, żeby zrozumieć proces, i powiemy wprost, czy da się to zaprogramować, ile to mniej więcej pracy — i czy w ogóle się opłaca.

  • Odzywamy się w ciągu 24h roboczych.
  • Po analizie wykonalności dostajesz zakres, termin i konkretną wycenę.
  • Dostępy tylko do odczytu na czas analizy. Na życzenie NDA.

Wolisz od razu porozmawiać?

+48 798 140 596·biuro@justimprove.eu
Gdzie sprzedajesz?
Co uwiera najbardziej?

Administratorem danych jest Just Improve. Szczegóły w polityce prywatności.

Pytania i odpowiedzi

Najczęstsze pytania o dedykowane oprogramowanie, integracje i utrzymanie gotowych rozwiązań.

Ile trwa zbudowanie takiego narzędzia?
Zależy od zakresu, ale nasze realne terminy wyglądały tak: dwukierunkowa integracja Baselinker–Ovoko — 3 tygodnie, system analityki kurierskiej — 4 tygodnie, autorski sklep internetowy — 8 tygodni. Mniejsze automatyzacje i skrypty to często kwestia kilku dni.
Ile to kosztuje?
Nie podajemy widełek z sufitu, bo ta sama funkcja potrafi kosztować kilkukrotnie różne kwoty w zależności od jakości API, stanu danych i liczby wyjątków w procesie. Przy jasno opisanym zakresie wyceniamy ryczałtem, przy rzeczach nietypowych — po analizie wykonalności. W obu przypadkach kwotę znasz przed startem prac.
Czyj jest kod, który dla nas napiszecie?
Wasz. Trafia do repozytorium, do którego macie dostęp od pierwszego dnia, razem z dokumentacją. Nie sprzedajemy licencji na własny produkt i nie zostawiamy sobie żadnych kluczy do tego, żeby wymusić dalszą współpracę.
Co z utrzymaniem po wdrożeniu?
Do wyboru. Możemy zostać na pakiecie godzin i zajmować się poprawkami, zmianami i kolejnymi funkcjami. Możemy też przekazać kod, dokumentację i dostępy Waszemu zespołowi albo innemu wykonawcy i zniknąć. Nie wymagamy abonamentu za samą gotowość.
Co się stanie, gdy zmieni się API systemu, z którym jesteśmy zintegrowani?
Prędzej czy później zmieni się zawsze — marketplace’y i systemy kurierskie robią to regularnie. Integracje piszemy tak, żeby zmiana po drugiej stronie była naprawą, a nie przepisywaniem wszystkiego od nowa. Jeśli macie z nami pakiet utrzymaniowy, reagujemy w jego ramach; jeśli nie — wyceniamy poprawkę osobno.
Jak wygląda gwarancja?
Błędy w tym, co zbudowaliśmy, poprawiamy w ramach ceny projektu — to nie jest dodatkowa usługa. Osobną sprawą są nowe funkcje i zmiany wynikające z tego, że zmienił się Wasz proces albo system zewnętrzny: to już rozwój, wyceniany normalnie. Granicę między jednym a drugim ustalamy na piśmie przed startem, żeby nie było o to sporu.
Czy robicie sklepy internetowe?
Tak, budujemy je od zera: produkty i zamówienia synchronizowane z systemem obsługi zamówień, wdrożona bramka płatności, pełna kontrola nad UX i wydajnością. Uczciwie jednak: jeśli sprzedajecie standardowy asortyment i nie potrzebujecie nietypowych funkcji, gotowa platforma bywa tańsza i szybsza. Powiemy o tym na pierwszej rozmowie.
Czy przejmiecie projekt po innym wykonawcy?
Zwykle tak, ale zaczynamy od przeglądu kodu i oceny stanu — bez tego nikt uczciwie nie wyceni dalszych prac. Po przeglądzie mówimy wprost: czy da się to rozwijać, ile pracy wymaga doprowadzenie do porządku i czy taniej nie wyjdzie napisanie części od nowa. Zdarza się, że rekomendujemy zostanie przy tym, co jest.
Czy zintegrujecie się z systemem, który nie ma API?
Często tak. Kolejność jest zawsze ta sama: najpierw sprawdzamy oficjalne API, potem webhooki i eksporty, a dopiero na końcu rozwiązania w rodzaju scrapingu. Ostatnia droga bywa skuteczna, ale jest wrażliwa na zmiany po drugiej stronie i mówimy o tym wprost, zanim ją wybierzemy.
Gdzie to wszystko działa i kto płaci za serwer?
Rozwiązania stawiamy na infrastrukturze zakładanej na Wasze dane, więc rachunki, konta i dostępy są Wasze. Możemy zająć się konfiguracją i utrzymaniem, ale nie trzymamy Waszego systemu na naszym koncie — to najprostszy sposób na uzależnienie klienta od dostawcy i nie chcemy w tym uczestniczyć.
Ile naszego czasu zajmie taki projekt?
Najwięcej na początku: rozmowa o procesie i pokazanie, jak dziś pracujecie, to zwykle kilka godzin łącznie. Później potrzebujemy Was głównie przy odbiorze kolejnych etapów i przy testach — to zazwyczaj kilkadziesiąt minut tygodniowo. Im wcześniej dostajemy informację zwrotną, tym mniej kosztują poprawki.
Czy podpisujecie NDA?
Tak, na życzenie. Przy analizie zwykle wystarczają nam dostępy tylko do odczytu, a dane produkcyjne bierzemy do testów w minimalnym potrzebnym zakresie.
Co jeśli w trakcie okaże się, że potrzebujemy czegoś innego?
To normalne — przy pracy na działających wersjach często wychodzi, że jedna funkcja jest ważniejsza niż inna. Zmiany w zakresie wyceniamy osobno i pokazujemy, co to oznacza dla terminu. Nie udajemy, że pierwotny plan jest święty, ale też nie dokładamy cicho godzin do faktury.
Czy budujecie aplikacje mobilne?
Nie robimy aplikacji natywnych na iOS i Androida. Robimy aplikacje webowe, które działają na telefonie i tablecie przez przeglądarkę. Dla większości zastosowań wewnętrznych jest to tańsze, szybsze we wdrożeniu i nie wymaga niczego instalować.
Pracujemy na Baselinkerze — czy to coś zmienia?
Tak, na plus. Znamy API Baselinkera i regularnie na nim pracujemy, więc wiemy, co da się zrobić samą konfiguracją, a co wymaga kodu. Zanim cokolwiek napiszemy, sprawdzamy, czy tego samego nie załatwią akcje automatyczne — to tańsza droga i jeśli istnieje, powiemy o niej.
Nie wiemy, czy nasz pomysł da się w ogóle zrobić. Co wtedy?
Napiszcie mimo to. Większość naszych projektów zaczynała się od zdania „pewnie się nie da, ale zapytam”. Analiza wykonalności jest po to, żeby odpowiedzieć na to pytanie konkretnie — a jeśli odpowiedź brzmi „nie da się” albo „nie opłaca się”, usłyszycie ją od nas wprost.